Sasi - 2012-06-21 00:29:27

Pewnego słonecznego dnia grupka wesołych, dobrze bawiących się znajomych smykała po swojej rodzinnej wiosce to tu i tam.W jednej z zabaw jaką była gra w berka zdecydowanie wyróżniali się chłopcy.Byli dużo silniejsi i sprawniejsi od swoich koleżanek.Jednak gdy przyszedł czas na zabawę w podchody, wielką inteligencją wykazały się dziewczęta.To zezłościło chłopców i zmusiło ich do wymyślenia neutralnej zabawy, równej dla każdego.Decyzja jak i pomysł tej zabawy miały się okazać negatywne w skutkach...

Sasi - 2012-06-21 00:35:16

Jeden z chłopców zaproponował by pobawić się w wyzwania. Miało polegać to na tym, że każdy będzie musiał wykonać dane zadanie wyznaczone przez jedną osobę, gdy je wykona zadaje kolejne drugiej osobie, zaś ta musi je bezwzględnie wykonać. Zaczynały dziewczyny, pierwszym zadaniem było wysmarować pastą do butów podjazd ich sąsiada. Był on znany w wiosce, z niemiłego charakteru, porywczej natury. Nienawidził wielu rzeczy, kto wie czy nie samego siebie, ale co było najważniejsze w tej sytuacji, nienawidził Dzieci!. Jedna z dziewcząt podjęła się tego zadania, wzięła ze sobą pastę do butów, którą zapożyczyła z domu, wskoczyła na posesję sąsiada i delikatnie po cichu, skradając się pod oknem, krzakami i drzewami, podeszła do drzwi. Kucając powolutku i po cichu nakładała warstwa po warstwie pastę na kafelki chodnika prowadzącego od drzwi do ulicy. Gdy już skończyła, wstała i uciekła z posesji. Grupka przyjaciół umiejscowiła swoją siedzibę na pobliskim budynku z którego mieli wyśmienity podgląd mieszkania wrednego sąsiada. Po jakże nudnym oczekiwaniu na rezultat, w końcu po dwóch godzinach z domu wyszedł dość gruby, brodaty i nachmurzony mężczyzna. Gdy tylko zamkną drzwi i postawił pierwszy krok, poślizną się, upadając na swoją dużą tylną część ciała zaczął ślizgać się w prost w stronę ulicy. Akurat w tedy przechodziła tędy starsza pani, niosąc zakupy nie spodziewała się niczego. Co raz bardziej rozpędzony nerwus wpadł wprost na kobietę. Ta oczywiście nie odwdzięczyła się uśmiechem warg. Gdy tylko udało im się podnieść, zaczęła bić mężczyznę torebką oraz swoją laską. Zdenerwowany mężczyzna zasłaniał się tylko rękoma przed pokrzywdzona, a w jego głowie zaistniało pytanie. Co za szczeniak się tego dopuścił?

Sasi - 2012-06-21 00:37:48

Grupka przyjaciół miała bardzo wielki ubaw, z danej sytuacji, pognali czym prędzej w kolejne miejsca by wykonać zakłady. Powoli zaczęło się ściemniać, a do wykonania zakładu została tylko jedna osoba. Był to chłopak, a jego zadaniem było włamać się na prywatną posesję bogatego szlachcica i przyozdobienie jego posągów oraz krzaków w komiczny sposób. Było już ciemno, zadanie zdawało się być ułatwione. Chłopak przeskoczył przez bramę posesji, delikatnie rozrywając swoja koszule. Po tym jak już znajdował się po drugiej stronie, poprzez kolegów została przekazana mu farba oraz nożyce do cięcia. Chłopak jak najszybciej zabrał się do malowania posagów. Farba mocno cuchnęła, jednak mimo tego wszystkim na twarzy malował się uśmiech. Po kilku minutach przystąpił do podcinania krzaków, nie obyło się bez kilku zadrapań. Gdy już skończył usłyszał hałas, była już bardzo późna pora, a na podwórko o tej porze był spuszczany codziennie pies. Wyczuł zapach farby i natychmiast popędził w jego stronę. Zdenerwowany chwycił artykuły i podał je przyjaciołom stojącym za bramką. Gdy zobaczył psa jak najszybciej uciekał w stronę drzewa na które wskoczył, przeskakując nad bramką. Grupka znajomych pogratulowała, koledze i pożegnała się umawiając się na kolejne spotkanie następnego dnia.

Sasi - 2012-06-21 00:41:27

Dwa dni później, na obrzeżach wioski znaleziono, ciało młodego chłopca, szybko stwierdzono jego tożsamość, był to syn znanego w całej wiosce handlarza. Ojciec chłopca nie zwlekał długo i natychmiast wynajął detektywa, by znalazł sprawcę. Nie minęło zbyt dużo czasu, detektyw odnalazł znaczące poszlaki, poskładał je sobie i stwierdził iż znaki farby na dłoniach chłopca idealnie pasują do farby jaka była w pensjonacie szlachcica. Prawo jakie było ustalone w tej dzielnicy stanowiło, iż właściciele swoich posesji mają pełne prawo do ochrony swojego majątku nawet poprzez pozbawienie życia najeźdźcy.Jedna myśl napotkała się w głowie detektywa, morderstwo!

Sprawa szybko trafiłą do sądu. Po jedenj stronie znalazł się ojciec zmarłego chłopca razem z detyktywem, który był także prawnikiem. Po drugiej zaś stronie znalazł się właściciel posesji jako oskarżony. Za jego adwokata służył młody mężczyzna, nie wyglądający na zbyt ogarniętego, zaś bardzo młodego obrońcę.

Sasi - 2012-06-21 00:43:57

Na salę wszedł sędzia.

[Sedzia]Witam wszystkich, sprawa dotycząca śmierci Tomoe

Nagasaki.
Po stronie oskarżyciela..?

[Detektyw]Ojciec chłopca i jego adwokat.

[Sędzia]Po stronie oskarżonego..?

[Karakaze]Torune Namoi oraz jego adwokat Karakaze.

[Sędzia]Dobrze, więc zaczynamy sprawę.

[Detektyw]Pozwoli więc sąd, że ja zacznę.
Oskarżamy tego o to człowieka ( wskazał na Torune)
o zabójstwo Tomoe Nagasaki. Pobudkami jakimi mógł się kierować oskarżony było wcześniejsze obmalowanie posągów na jego posiadłości.

[Torune]ORAZ KRZAKÓW!

[Karakaze]Spokojnie..

[Detektyw]Widzi sam sędzia, jest on agresywny.

[Sędzia]Proszę o spokój!Kontynuuj.

[Detektyw]Tak więc jak powiedział po obmalowaniu i ..."zniszczeniu krzaków" jak stwierdził oskarżony, podjął się on strasznego czynu.Zamordował chłopca za tak błahą sprawę.

[Torune]BŁAHĄ? To było moje dziedzictwo, posągi moich pradziadów, a te krzaki mają kilkunastoletnią tradycję, zasadził je mój pra pra dziadek!

[Sędzia]Proszę o spokój!!!

[Detektyw]Widzi sędzia sam.

[Karakaze]Pozwoli pan, że ja się tym zajmę dobrze?

[Sędzia]Oskarżony ma coś na swoją obronę?

[Torune]Eh.. nie dokonałem tego..

Sasi - 2012-06-21 00:47:56

[Karakaze]Tak.. sądzi pan iż mój klient dokonał by morderstwa za pomalowanie jego posągów mimo iż mają wartość sentymentalną są na to protokoły i odpowiednie instytucje karne, mój klient ma wystarczająco dużo pieniędzy by założyć sprawę przeciwko chłopcu.

[Detektyw]Chciałbym coś dodać do sprawy.

[Sędzia]Słucham?

[Detektyw]Mam tu kopię prawa dotyczącego tego osiedla.
(podaje kartkę dla sędziego)
Jest tu dokładnie napisane w punkcie 9 iż właściciel posesji w ochronie swojego terenu może dopuścić się do pozbawienia życia napastnika.
Tym napastnikiem okazał się być syn mojego klienta, jednakże czy dokonał czynu złodziejstwa czy czegoś tak strasznego by zasługiwał na śmierć?

[Torune]WANDALIZMU bydlaku!

[Sedzia]Proszę uspokoić oskarżonego!

[Karakaze]Proszę się uspokoić..

[Torune]Mieli mi przysłać najlepszego prawnika, a przyślali mi dzieciaka, masz mnie bronić, a nic nie robisz.

[Karakaze]Spokojnie, proszę mi zaufać.

[Detektyw]Przepraszam, ale chciałbym dokończyć to co zacząłem zanim mi bezczelnie przerwano.
Naszym zdaniem oskarżony nie mógł dorwać chłopca na swojej posesji, więc z własnej czy cudzej reki dokonał swojego wyroku na biednym chłopcu.

[Sedzia]Czy strona oskarżonego ma coś do powiedzenia?

[Karakaze]Tak uważam, iż ma pan racje.Mój klient mógłby dokonać takiego czynu..

[Torune]O.o?!...

[Detektyw]{moje dowody jak zawsze niezbite heh}

[Sedzia]Czyli twierdzi pan iż pana klient jest winny?

[Karakaze]..mógłby, ale nie zrobił tego.Nie było go w tedy w domu, jednakże nie ma na to alibi, ale nawet gdyby je posiadał było by ono bezwartościowe bo jak stwierdził pan detektyw, mój klient mógł wynająć kogokolwiek gdy tylko dowiedział się o zdemolowaniu jego cennych zabytków.
Moim zdaniem nie powinien ponosić za to winny ponieważ to chłopiec był w tej chwili przestępcą.

[Detektyw]Hah, więc twierdzi pan iż morderstwo biednego syna mojego klienta jest mniej ważna od pobrudzenia jakiś tam skalnych rzeźb?

[Karakaze]Stwierdzam tylko fakty, ani mój klient ani pana syn nie powinien być tak karany.(Skierował słowa do Handlarza)
Pan Torune czuje się pokrzywdzony i zgłaszamy się o zadośćuczynienie za zdemolowanie jego własności.

[Detektyw]Chyba pan żartuje...

[Handlarz]W takim razie kto powinien za to ponieść konsekwencje?

Sasi - 2012-06-21 00:54:42

[Karakaze]Szczerze mówiąc, sam chłopak jest winien swoich poczynań bez obrazy.
Znalazł się na terenie prywatnym.
Musiał przejść przez kolczastą bramę, na jego ciele zidentyfikowano zarysowania pleców i nóg.
Później zaś chłopak używał farby dewastując posągi mojego klienta.
Farba ta jak mniemam nie pochodziła ze żadnego z tych sklepów.
Była sprowadzana z poza wioski, a jej skład jest niedozwolony dla pożytku publicznego.
Co moim zdaniem należało by rozpatrzeć w innej sprawie jako nielegalny handel przez ojca ofiary...
Wywołuje on bowiem poważne halucynacje.Chłopak następnie przycinał krzaki z tego co twierdzi mój klient niektóre były trujące.
Szanse, iż chłopak mógł się zatruć nie powinny nas szokować.
Uciekając od psa pilnującego posesji, chłopak nie miał zbyt wiele czasu na zastanowienie, szybkim chodem wskoczył na drzewo, a następnie przeskoczył przez posesje na ulicę.
Trucizny takich roślin zaczynają działać po godzinie, chłopak miał jeszcze sporo czasu.
Jak wiemy z zeznań dzieci, rozeszli się oni zaraz po wykonaniu zadania przez chłopca.Nie wiemy jednak gdzie przebywał w tym czasie delikwent ponieważ nie wrócił do domu.
Jednak mamy odpowiednie poszlaki na ten temat.
Dzieci wskazały kierunek w którym udał się chłopiec.
Byłem tam i przeanalizowałem ta trasę kilka razy, bez względu na to w którą stronę by skręcił drogą prowadziła wprost nad rzekę.
Tam poprzez od oddziaływujące już na nim halucynacje spowodowały iż wpadł do tej rzeki.
Jak wiemy jej nurt jest niespokojny.

[Detektyw]Tak..tak, ale jak wytłumaczy pan to, że znaleziono chłopaka zakrwawionego w wielu miejscach, sam se tego nie zrobił!
Dalej wysoki sądzie pozostaje przy winie oskarżonego!

[Sędzia]Taa..k, co o tym powiesz?

[Karakaze]To proste, Skały.
Porywisty nurt miotał chłopcem w każdą stronę, ten zaś nie miał sił by się jakkolwiek ratować.
Gdy tylko dopłynął w dół rzeki, woda wypchnęła go na brzeg, jednak w tedy jeszcze żył.
To trucizna była jego egzekutorem.
Na sali nastała nie zręczna cisza, a wszelka widownia jak i sami oskarżyciele wpatrywali się w młodego prawnika.

[Sędzia]Dobrze, więc nikt nie ma więcej pytań, tak więc zamykam sprawę i udaję się na naradę..

Po powrocie sędzi nastał oczekiwany wyrok w sprawie.

[Sędzia]Po rozpatrzeniu sprawy obu stron sąd stwierdza, iż pokrzywdzony musi zapłacić za szkody dokonane przez jego syna panu Torune.

[Detektyw]{CO?!}

[Sędzia]Zaś pan Torune zostaje bezwzględnie oczyszczony z oskarżeń.

Zamykam rozprawę do widzenia!

[Detektyw]Jak to zaraz!!!


[Torune]Eee.. dziękuje panu bardzo, jest pan niesamowity, na pewno polecę pana innym moim znajomym.

[Karakaze]Nie ma sprawy, naprawdę ja tylko robię to co mi przydzielono, sprawa od samego początku nie była trudna..

[Detekstyw]Grrrr {szczeniak!}

www.palacze.pun.pl www.beybladefans.pun.pl www.medialna.pun.pl www.wilczki.pun.pl www.plywanie.pun.pl